poniedziałek, 28 marca 2011

No to wracam

i to od razu na słodko ;)
Jako, że z pewnych względów nie miałam głowy do niczego poza własnym zdrowiem, Babeczkowo zostało przeze mnie zaniedbane. Zresztą nie tylko Babeczkowo, kuchnia domowa i mąż niestety również, żywił sie biedaczek pizzą z mrożonki, czasem frytkami. Aż wstyd. W ten weekend jednak, już powoli wracając do normy, ugotowałam najprawdziwsze obiady, zgodnie z rodzinnymi naszymi upodobaniami było tradycyjnie i bardzo po polsku ( żurek śląski i żeberka duszone, kasza i sałatka z marynowanych ogórków). Te przepisy jednak podam za kilka dni, dziś natomiast chcę sie pochwalić. Upiekłam bowiem wczoraj bezy. I wyszły mi idealne, tak jak lubimy najbardziej, czyli kruche na wierzchu i ciągutki w środku.
oto one ( na talerzyku 2 ostatnie, bo zanim zdąrzyłam zdjęcie zrobić, maż rozprawił się z resztą ;) )

Robi sie te bezy bardzo prosto, do  4 białek z jajek dodajemy szczyptę soli, ubijamy na piane, dodając powoli 1 szklanke cukru pudru. Pod koniec ubijania dodajemy 1 łyżkę soku z cytryny i 1 łyżeczke octu spirytusowego ( taką malutką łyżeczkę, płaską do herbaty). Ubijamy nadal aż masa będzie gęsta, cieżka i lśniąca.
Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę wykładamy stożki masy, pieczemy w piekraniku nagrzanym do 150st około 60 minut.
I już, proste prawda?
W niedzielę planuję upiec pokazane przez Ciebie kokosanki, bo wielkiego smaka mi narobiłaś :)
A tymczasem zmykam, czytam fajną książkę, od której ciężko się oderwać ;)

5 komentarzy:

  1. O jak to milo gdzies sie noca na chiwlke zapaletac. Kokosanki moze wyprobuje w weekend, bo teraz to troche za pozno/za wczesnie ;)
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że już jesteś. Beziki uwielbiam!
    Te Twoje takie zgrabne, śliczne!

    OdpowiedzUsuń
  3. A dziękuję :) Sposób na zgrabne bezy - mały woreczek napełniamy masą, odkrawamy czubek i rysujemy na blasze kółka, pod koniec zostawiając mały zawijasek na górze :)
    A.A.

    OdpowiedzUsuń