Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łyk orzeźwienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łyk orzeźwienia. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 czerwca 2011

o tym co nas łączy, a także o ziemniaczkach szefowej kuchni i chłodniku :-)

Moja droga,
ogórki i nam są niestraszne! jak zresztą za chwilę się przekonasz. Porządnie myjemy, obieramy, znów myjemy i już. Mniam. Dzisiaj u nas dzień targowy, więc rano, mimo niepewnej pogody i szmaty ;-) na niebie wybraliśmy się z Mikołajkiem po kolejne kilogramy pysznych pomidorków i truskawek. Udało nam się też zdobyć piękne sadzonki oregano. I już-już opuszczaliśmy targ, a tu jak nie lunie! Cudowny, ciepły, letni deszcz! A jeszcze lepsze od deszczu było to, że ludzie zaczęli się do siebie uśmiechać i mrugać porozumiewawczo, zjednoczeni nagłą ulewą, przed którą ciężko było znaleźć schronienie, nie licząc pobliskiego baru piwnego dla odważnych ;-)
Obiadek zrobiliśmy sobie koncertowy! Należało nam się. Chłodnik i pieczone młode ziemniaczki, inspirowane przepisem mojej ulubienicy Anne Burrell. Taki obiad najlepiej zjeść na tarasie albo balkonie, ale my mamy jeszcze jedno ulubione miejsce - na podłodze, oglądając ulubiony serial ;-) Tak, tak, wiem, mało wychowawcze, ale powiedzmy, że stawiamy na zasady z innych dziedzin, a jedzenie lubimy sobie uprzyjemniać ;-)


Ziemniaczki smażone - wg przepisu Anne Burrell

1/2 kg młodych ziemniaczków
cebula
sól
oliwa
płatki chilli (pominęłam, a po usmażeniu posypałam ziemniaki słodką papryką w proszku)
posiekana natka (u nas - szczypiorek)

Ziemniaczki dokładnie szorujemy i gotujemy do miękkości w mocno osolonej wodzie. Nie obieramy! Na patelni rozgrzewamy oliwę i dusimy na niej posiekaną cebulkę (dodając sól i chilli), aż zmięknie, ale nie dopuszczamy do zrumienienia. Ziemniaki wyjmujemy i miażdżymy na desce otwartą dłonią. I tutaj Anne  dokłada je do uduszonej cebuli, dociska do dna patelni i obsmaża na rumiano z dwóch stron, ja jednak cebulę wyjęłam i dodałam pod koniec smażenia ziemniaków, w obawie, że mi się za bardzo spiecze (i słusznej chyba, bo to, co zostało, przypaliło się na amen ;-)). Kiedy ziemniaki wyglądają na upieczone i chrupiące, zdejmujemy je z patelni i posypujemy zieleniną.
A do ziemniaczków koniecznie:

Chłodnik ogórkowo-koperkowo-miętowy

do blendera wrzucamy:
4-5 obranych i umytych ogórków gruntowych
dwa ząbki czosnku
garść koperku
garść świeżej mięty
kilka listków oregano (lebiodki)
i wlewamy dwa kubeczki maślanki lub kefiru
Miksujemy na niskich obrotach, tak, żeby w chłodniku były wyczuwalne kawałeczki ogórków :-)

Smacznego!

Dawaj przepisos na swój chłodnik!

Jutro będzie truskawkowo!
A wkrótce - pierogi party ;-))
AL
pees. a co do równowagi w przyrodzie, myślę, że każda z nas ma swoje szczęścia i nieszczęścia, tak po prostu...

piątek, 20 maja 2011

Pedzę

na zawijaski :) I ten rabarbar, o matko jak ja lubię rabarbar! Mąż mój niestety nie lubi, teściowa zamordowała dla niego ten smak, podajac mu co tydzień, a to placek z rabarbarem, a to soczek, a to kompocik....
Teraz skazana więc jestem na rabarbarową tęsknotę, lub na wciskanie się na sępa do tych, którzy coś pysznego w domu mają.
Podam Ci mój przepis na rabarbarowy kompocik, chcesz? Ja Ci podam przepis, Ty kompocik zrobisz, ja przybędę i skonsumuję ;) Co Ty na to? Mi sie taki układ bardzo podoba ;)
Kompot robi się szybko i bardzo, bardzo prosto. Bierzemy rabarbar i kroimy go w kawałki, nie za duże i nie za małe. Ot takie w sam raz.
W garnku zagotowujemy wodę, słodzimy ją kilkoma łyżkami cukru. Kiedy cukier się całkowicie rozpuści, dodajemy pokrojony rabarbar i zostawiamy na małym ogniu, by sobie troszke "popykał"
Pod koniec gotowania dodajemy kapke cynamonu, krztynke wanilii i kilka kropel soku z cytryny
Teraz przelewamy do dzbanka, chłodzimy i już. Można dodac kostki lodu.
Pyszny, orzeźwiający napój na letnie upalne dni gotowy.
To jak, zrobisz? ;)

A.A.
ps. Jutro jedziemy na wycieczkę. Trzymaj kciuki by nie lało :)