środa, 18 maja 2011

Aguś,

długo zastanawiałam się nad odpowiedzią na Twój list. I wiesz, za każdym razem wychodziły mi jakieś straszliwe frazesy których przecież obie chciałybyśmy uniknąć. Bo czy mogę Ci obiecać, że będzie dobrze? Nie mogę, nawet nie mam takiego prawa. Ale mogę Ci powiedzieć, że bardzo głęboko i szczerze wierzę w to, że jeszcze nic straconego i trzymam kciuki najmocniej jak się da za spełnienie Twoich marzeń, a zwłaszcza - tego Jednego. I cholernie żałuję, po raz kolejny, że nam do siebie tak daleko, albowiem czekolady pocieszkowej zawsze Ci u mnie dostatek. Posiedziałybyśmy sobie i pogadały, albo może tylko posiedziały. I posłuchały żab, kumkają jak szalone w pobliskim stawie, te to zawsze mają coś do powiedzenia ;-)
Ściskam Cię mocno.
Nakupiłam mnóstwo rabarbaru. Lubisz rabarbar?
Pomidorki i marchewka z dipem też mniam mniam.
Pomidorki zanabyłam dzis na targu kaliskie, pyszne i czerwone. Marchewki tylko 2 sztuki, bo jakaś podejrzana była.

AL

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz